To wyjątkowe boisko z kilku względów, a dla mnie to już szczególnie wyjątkowe, bowiem to ono przyczyniło się do mojego przejścia do drużyny Rawy Katowice. Boisko we Władysławowie powstało dość niespodziewanie. Przez ponad 15 lat istnienia drużyny, Piraci Władysławowo rozgrywali swoje mecze w Osielsku. Od 2010 ja byłem zawodnikiem Piratów. Gdy czasami rozmawiałem ze znajomymi czy rodziną i mówiłem, że gram w Piratach Władysławowo, to od razu padało pytanie czy jeżdżę na mecze/treningi aż do Władysławowa? Od razu uspokajałem, że trenuje w Bełchatowie, a mecze rozgrywamy "prawie" w połowie drogi. Więc wszystko się kleiło, zwłaszcza że z początku jeździliśmy w czwórkę, potem w trójkę, a potem już tylko we dwóch, ale to także zawsze raźniej i taniej.
Obiekt we Władysławowie jest najbardziej specyficzny ze wszystkich w Polsce, ponieważ był robiony od zera przez Grzegorza Białasa, obecnego prezesa Polskiego Związku Baseballu i Softballu i wszystko działo się bardzo szybko, przynajmniej z mojej perspektywy. Pojawiła się opcja dzierżawy ziemi na 20 lat za jakieś śmieszne pieniądze czy w ogóle za darmo i to był punkt odniesienia jeśli chodzi o nowe boisko. Dalej wszystko potoczyło się już książkowo, oczywiście nie było tak kolorowo jak np. w Katowicach. Nie przyszedł wykonawca, który wybudował boisko od zera, tylko wszystko było robione powoli etapami pod nadzorem Białego. Tak więc najpierw równanie terenu, grodzenie boiska, mączka, sianie trawy. W związku z chałupniczą budową, nie wyglądało też ono od początku aż tak profesjonalnie. Pierwszy raz na boisku pojawiłem się w czerwcu 2021 roku. Z daleka boisko wyglądało super, ale z bliska już było widać, że trawa jest dość rzadka i nie aż tak równa jak się z daleka wydawało. To jednak najszybciej zmieniające się boisko w Polsce. Co roku widziałem jak staje się coraz lepsze i w chwili obecnej to jeden z najlepszych obiektów baseballowych w Polsce.




